Kwarantanna kontra socjalizacja, czyli pierwsze trudne decyzje.

No i stało się! Mała, puchata, urocza kulka stała się nowym członkiem Waszej rodziny. No i się zaczęło – gonitwa myśli, gorączkowe poszukiwanie odpowiedzi na wciąż i wciąż pojawiające się pytania i wątpliwości: co taki szczeniak powinien jeść? Jakie posłanie będzie najlepsze? A zabawki? Już po kilku chwilach ze szczeniorem w domu pojawiają się pytania najważniejsze: co zrobić z tym gryzieniem rąk, chwytaniem za nogawki, buty i skarpety? A co jeśli będzie demolował nam mieszkanie? No przecież musimy chodzić do pracy albo chociaż jakoś normalnie funkcjonować – wychodzić po zakupy, do znajomych, do rodziny – no a nie wszędzie możemy/ chcemy zabierać psa. A on wszędzie za mną chodzi! No i jak nauczyć go, że toaleta jest jednak poza domem, skoro hodowca kategorycznie zabronił wychodzenia z nim z domu przez czas kwarantanny?

 

Bierzemy więc głęboki oddech, czytamy i chłoniemy 😉

Miałam ostatnio przyjemność odwiedzić, w ramach konsultacji, bardzo sympatyczną rodzinkę której grono powiększyło się o uroczego puchatego pudelka. Pytań i wątpliwości było mnóstwo, jednak najdłużej zatrzymaliśmy się na kwestiach dotyczących treningu czystości a co za tym idzie, ważności kwarantanny (i oczywiście socjalizacji, która została ominięta przez hodowcę, a co za tym idzie, nowych opiekunów) nad treningiem czystości. Pierwszym, ogromnym zaskoczeniem była dla mnie wiadomość, że według wskazań hodowcy, pies nie miał kontaktu nawet z butami w których chodziliśmy poza domem, tak samo zresztą z ubraniami wierzchnimi. Oczywiście o wychodzeniu na zewnątrz można zapomnieć aż do ukończenia przez psa kompletu szczepień no i oczywiście przejściu kwarantanny po nich. Zapytałam więc, czy na przykład siatki z zakupami również powinniśmy dezynfekować zanim przyjdziemy z nimi do domu? 
 Czy naprawdę powinniśmy stosować kwarantannę tak bardzo radykalnie i izolować szczenię od kontaktu ze strasznym światem, gdzie czyhają na psa wirusy gotowe go zaatakować na każdym kroku? Czy faktycznie jesteśmy w stanie, izolując psa, ochronić go przez zachorowaniem?

No i co z socjalizacją, kwestią niezwykle ważną z punktu widzenia zdrowia psychicznego psa?

Gdybym została postawiona przed pytaniem: czy kwarantanna czy socjalizacja, czyli ujmując to inaczej: zdrowie psychiczne czy fizyczne, zdecydowanie zalecałabym socjalizowanie psa, oczywiście przy zachowaniu zdrowego rozsądku.

Parafrazując powiedzonko brytyjczyków „better dead than mad”(lepszy martwy niż szalony), faktycznie kwarantannę powinniśmy stosować po to aby zminimalizować ryzyko zachorowania przez psa. Ale wg Kelly Gorman Dunbar, „izolowanie szczenięcia nawet na 10 dni jego krótkiego życia w kluczowym dla rozwoju okresie, może mieć szkodliwy wpływ na jego przyszłość.” Pierwsze cztery miesiące to niezwykle istotny czas w życiu szczeniąt. W trakcie tego okresu, mózg szczenięcia, niemal jak gąbka chłonie wszystkie nowe doświadczenia i poznaje środowisko w którym się znajduje. Te wczesne doświadczenia pomagają formować osobowość i zachowania dorosłego psa. Im więcej dobrych doświadczeń spotka psiaka w różnych sytuacjach, i na im więcej pozytywnych sytuacji jest narażony w ciągu pierwszych 4 miesięcy, tym większe prawdopodobieństwo że maluch wyrośnie na dobrze zsocjalizowanego, stabilnego, a co za tym idzie „bezpiecznego” psa. Szczenięta powinny mieć okazję spotykania (nie koniecznie witania się, bycia głaskanym itp.) wielu różnych ludzi, a także wychodzić z domu i poznawać świat na tyle na ile jest to możliwe na początku ich życia. Zamykanie i izolowanie psów od bodźców w domu, z punktu widzenia socjalizacji, jest dla nich uwsteczniające. Pies, któremu odebrana będzie możliwość poznawania nowych sytuacji, doświadczeń, bodźców, ludzi, innych zwierząt, odgłosów, zapachów itp., prawdopodobnie wyrośnie na lękliwego/reaktywnego psa. A w przypadku psa z takimi problemami, ryzyko pogryzień/ zachowań agresywnych jest dość duże.

Z drugiej jednak strony, weterynarze bardzo często nakazują restrykcyjne podejście do kwarantanny, i przestrzegają przed wystawianiem psa na ryzyko zachorowania. Parwowiroza, nosówka, leptospiroza czy wścieklizna to jedne z popularniejszych chorób, na które narażone są szczenięta i młode psy. Sytuacja nowego opiekuna, szczególnie jeśli pierwszy raz ma w domu szczenię, jest trudna ponieważ chce dobrze dla psa, no a przecież zdrowie jest najważniejsze. Nie powinniśmy zapominać jednak o tym, iż wirusy niosące ryzyko zachorowania są dosłownie wszędzie – również na podeszwach butów, ubraniach, siatkach z zakupami stawianymi na chodniku i przynoszonymi do domu itp.

Jak więc znaleźć kompromis i wyjście z tej sytuacji?

Najważniejsze jest zachowanie umiaru i zdrowego rozsądku. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby kilka razy dziennie zabrać szczenię na spacer niosąc je na rękach, aby bezpiecznie mogło zwiedzać i poznawać świat i najbliższą okolicę. W ten sposób również przecież poznaje różne dźwięki, zapachy, sytuacje. Unikajmy dużych skupisk psów i ich odchodów, jeśli natomiast spotykamy znane nam zdrowe i zadbane psy, pozwólmy im na spokojne przywitanie się, komunikowanie. Również po to, aby spokojnie przyzwyczajać psa do jazdy samochodem, wybierzmy się na, nawet 5 minutową, wycieczkę autem do lasu, gdzie będzie mógł chwile swobodnie eksplorować teren przy okazji ucząc się, aby trzymać się swojego człowieka. Wybierzmy się do weterynarza, tylko po to aby posiedzieć chwilę w poczekalni i nagrodzić szczenię za spokojne zachowanie, pozwólmy mu poznać odgłosy ciężarówek, autobusów, rowery, biegaczy, dzieci – słowem wszystkie albo i nawet więcej sytuacji z którymi będzie miał/ może mieć do czynienia w przyszłości, jako dorosły pies. Niezastąpione są również spotkania z innymi szczeniętami podczas zajęć przedszkola dla szczeniąt, pod warunkiem jednak iż zajęcia te prowadzone są z uwzględnieniem potrzeb szczeniąt i ich bezpieczeństwa – w małych grupach, gdzie szczeniaczki są pod kontrolą i jest możliwość interwencji instruktora gdy zabawy maluchów stają się za bardzo intensywne. Przedszkole dla szczeniąt to miejsce, gdzie psiaki mają możliwość nie tylko socjalizowania się z innymi psami i ludźmi, ale również nauki przywołania, zabawy i pracy w formie zabawy z człowiekiem.
No i oczywiście nie zapominajmy o socjalizowaniu psiaka w domu – im więcej różnych odgłosów domowych (suszarka do włosów, odkurzacz, robot kuchenny, głośna muzyka, głośne rozmowy, itp. itd.) będzie miał okazję poznać tym łatwiej mu będzie kiedy dorośnie.

Wracając, natomiast do tematu nauki czystości – pamiętajmy że szczenięta potrzebują się załatwić po zabawie, jedzeniu i przebudzeniu. Zachęcam do obserwacji szczeniąt – przeważnie sygnalizują one potrzeby fizjologiczne – czy to poprzez węszenie, dreptanie i kręcenie się czy nagły wybuch energii – skakanie i zaczepianie.

Im szybciej poznamy schemat naszego psiaka, tym łatwiej pójdzie nam nauka zachowywania czystości.

Pozwólmy psu, aby poznawał świat i chłonął informacje w swoim tempie. I cieszmy się wspólnymi chwilami ze szczenięciem, czas mija bardzo szybko i ani się obejrzymy, a przy odrobinie wysiłku na początku wspólnej drogi, nasz zwariowany maluch stanie się dobrze zsocjalizowanym, grzecznym dorosłym psem.

Ps. Dziękuję nowym opiekunom małej M. za inspirację do napisania tego artykułu 🙂

Anna Nocny